Tryptyk ze św. Franciszkiem - na Zmartwychwstanie Pańskie - w 800-lecie Jego narodzin dla nieba; homilia proboszcza

Tryptyk ze św. Franciszkiem - na Zmartwychwstanie Pańskie - w 800-lecie Jego narodzin dla nieba

Bracia i Siostry! Niech Pan obdarzy Was swoim pokojem! 
Pozdrawiam Was pozdrowieniem franciszkańskim.

    W Wielki Piątek w Koloseum rozważania kolejnych stacji oparte były na Słowie Bożym oraz na słowach, które pozostawił zmarły 800 lat temu Jan Bernardone, znany całemu światu jako św. Franciszek z Asyżu. W naszym kościele w Wielki Piątek na drodze krzyżowej w godzinie śmierci Chrystusa było podobnie. Można rzec, że św. Franciszek jest teraz na topie. I dobrze, bo przeżywając okrągłą rocznicę jego narodzin dla nieba, co oddaje łacińskie określenie transitus (które będziemy przeżywać z 3 na 4 października), świat może na nowo odkryć przesłanie, które pozostawił po sobie Biedaczyna z Asyżu.
„Tryptyk ze św. Franciszkiem - na Zmartwychwstanie Pańskie - w 800-lecie Jego narodzin dla nieba” - tak nazwałem rozważanie na dzisiejszą uroczystość. 

Pierwsze skrzydło Tryptyku:
Czego nas możesz nauczyć św. Franciszku?

Odpowiedź znajdziemy już w samym Franciszkowym pozdrowieniu: Pax et bonum! - Pokój i dobro!

    W oparciu o słowa Ewangelii, mamy stawać się głosicielami i sprawcami: Pokoju i dobra! Gdy do jakiego domu wejdziecie mówcie: Pokój temu domowi (por. Łk 10,5). Na to pozdrowienie można odpowiedzieć: I wszystkim jego mieszkańcom!

    To Franciszkowe przesłanie oparte na Ewangelii pięknie oddaje Modlitwa Franciszkańska, powstała na początku XX w., a zaczynająca się słowami: „O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju”. Modlitwa ta jest wyrazem pragnienia Franciszka, by pokój szerzyć tam, gdzie panuje nienawiść, uraza czy zwątpienie. Do przesłania tej modlitwy jeszcze powrócimy.

    Studiując życie i dzieło Świętego młodzieńca z Asyżu, z czasów średniowiecza, widzimy, że pozostawił nam tak mocne i ważne dla niego świadectwo wierności dla Ewangelii. Franciszek, który w swoim przesłaniu się nie starzeje, wskazuje nam na źródło wciąż żywej, świeżej i aktualnej wiary, która to wiara ma swoje źródło w Zmartwychwstałym. Wszak to On - Zmartwychwstały Chrystus - przychodzi i mówi do swoich uczniów: Pokój Wam!

    Tymi słowami Jezus zmartwychwstały pozdrowił swoich uczniów. Będziemy o tym słyszeć w tych dniach i godzinach. Wybrzmi ono w każdej Mszy św. Okresu Wielkanocnego.
Jezus owego pierwszego dnia tygodnia, dodajmy pierwszego dnia po szabacie, czyli po sobocie, przychodzi i mówi do uczniów: Pokój Wam! I jak zapisuje św. Jan: „Po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój Wam!” (J 20,19).

    I trwa ta swoista sztafeta wiary, gdy to i my, Jego uczniowie, stając się zarazem misjonarzami, mamy nieść pokój dzisiejszemu światu!

    Droga poszukiwania pokoju w życiu Francesco - Francuzika nie była prosta i łatwa. Po życiowych podbojach odkrył, że prawdziwy pokój, pokój serca można znaleźć tylko w Bogu, który wnosi w świat, w życie człowieka łaskę pokoju wewnętrznego. Dojście do tego było związane z przemianą życia. Odkrył, że nie w sukcesach możnych tego świata, ale w prostocie, w autentyczności, ale także w totalnym ogołoceniu, którego doznał Jezus Chrystus, możliwe jest odkrycie źródła prawdziwego pokoju.

    Jak podają biografowie, Franciszek odnalazł prawdziwy pokój przed wizerunkiem Chrystusa w San Damiano. Tam prosił o światło dla serca, wiarę, nadzieję i miłość.
    Przyznam, że dla mnie to najpiękniejsze miejsce w Asyżu i na szczęście nie ma tam tak wielkich rzesz pielgrzymów, jak przy grobie św. Franciszka, bo do Kościółka San Damiano prowadzą wąskie drogi i duże autokary tam nie dojeżdżają. Piękne miejsce ciszy i kontemplacji. Tam panuje silenzium sacrum (święte milczenie). I jest to cisza, która przemawia do serca. Natomiast sam krzyż z San Damiano znaleźć możemy u św. Klary, a to już centrum historyczne Asyżu, w obrębie murów miejskich.
    Przez ponad 800 lat ludzie z całego świata odczytują treści wpisane w Krzyż z San Damiano. Warto zatem poszukać treści, które pomogą i nam zrozumieć przesłanie jednego z najbardziej rozpoznawalnych krzyży.

    W tym miejscu zacytuję kilka zdań z art. Leszka Śliwy pt. „Ikona z San Damiano” („Gość EXTRA”; 01-2026, s. 61-64), gdzie pisze, że: „Ukrzyżowany jest … wyprostowany i spokojny, ale z Jego ran tryska krew. Jego ręce nie są wyprostowane, tylko zgięte w łokciach, a spojrzenie nie jest władcze, lecz nieco melancholijne. Na ustach widać nawet delikatny uśmiech. Można powiedzieć, że tak mógłby wyglądać Chrystus po zmartwychwstaniu. I właśnie ten ludzki, zmartwychwstały Zbawiciel dotarł do serca Franciszka. (…) Ukrzyżowanie z San Damiano ma 210 cm wysokości i 130 cm szerokości. Zostało namalowane temperą na płótnie przymocowanym do drewna orzechowego. Powstało zapewne w ostatnich latach XII w., za życia św. Franciszka”.

    Rozmiary opisywanego krzyża możemy sobie wyobrazić, gdy popatrzymy na deskę pod chórem przy bocznym konfesjonale. Jest ona na 2 m wysoka i na 1,5 m szeroka. Z tej deski też powstanie krzyż, który dla nas wykona, namaluje, a lepiej powiedzieć dla nas napisze ikonę Ukrzyżowanego pan Grzegorz Niemyjski - dziekan wydziału rzeźby Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Ikona znajdzie swoje miejsce w naszym Oratorium. Zachęcam, aby wpisywać swoje intencje, modlitwy, to, co mówi nam serce, zawierzając swoje dziś, tu i teraz, zawierzając to Temu, który był, który jest i który przychodzi, a ktoś po latach, a może i po wiekach, będzie się modlił przed tym krzyżem i w ten sposób będzie obmadlał także i nas, naszą doczesności i wieczność.

Drugie skrzydło Tryptyku:
Św. Franciszku, czego jeszcze możesz nas nauczyć?
Co nam możesz powiedzieć, gdy my dzisiaj przeżywamy dni męki, śmierci i zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa?

Święty Franciszek - pierwszy stygmatyk, czyli „obdarowany” jakże bolesnymi znakami męki Pańskiej, mówi nam, że mamy chwalić Boga za wszystkie dary, które nieustannie otrzymujemy od naszego Stwórcy.

„Laudato si’, mi’ Signore – Pochwalony bądź, Panie mój!”. To wezwanie wybrzmiewa po wielokroć w „Pieśni Słonecznej”, zwanej inaczej „Pochwałą stworzenia” lub „Kantykiem stworzenia”.

    Jakże wiele wspólnego tenże tekst ma w biblijnym opisem stworzenia świata i człowieka, który wybrzmiał w pierwszym czytaniu Wigilii Paschalnej (Rdz 1).

Najwyższy, wszechmogący, dobry Panie,
Twoja jest sława, chwała i cześć, i wszelkie błogosławieństwo.
Jedynie Tobie, Najwyższy, przystoją,
A żaden człowiek nie jest godny nazwać Ciebie.

=> Pochwalony bądź, Panie, z wszystkimi swymi twory,
Przede wszystkim z szlachetnym bratem naszym, słońcem,
które dzień stwarza, a Ty świecisz przez nie;
I jest piękne i promienne w wielkim blasku;
Twoim, Najwyższy jest wyobrażeniem.

=> Pochwalony bądź, Panie, przez brata naszego, księżyc, i nasze siostry, gwiazdy;
Tyś ukształtował je w niebie jasne i cenne, i piękne,

=> Pochwalony bądź, Panie przez brata naszego, wiatr,
I przez powietrze, i czas pochmurny i pogodny, i wszelki,
I przez które dajesz tworom utrzymanie.

=> Pochwalony bądź, Panie, przez siostrę naszą, wodę,
Co pożyteczna jest wielce i pokorna, i cenna, i czysta.

=> Pochwalony bądź, Panie, przez brata naszego, ogień,
Którym oświecasz noc, A on jest piękny i radosny, i silny, i mocny.

=> Pochwalony bądź, Panie, przez siostrę naszą, matkę ziemię,
Która nas żywi i chowa,
I rodzi różne owoce z barwnymi kwiaty i zioły”.

    Cytowany tekst „Pieśni Słonecznej” św. Franciszek napisał w języku umbryjskim na przełomie 1224/25 roku. Ostatnia strofa o śmierci, która jest naszą siostrą, powstała w 1226 roku, kilka miesięcy przed śmiercią Franciszka. Możemy zatem przypuszczać, że to właśnie w tych dniach przypada 800 lat od jej powstania. Przytaczany tekst to tłumaczenie Leopolda Staffa. (za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Pieśń_słoneczna ). 

    Po opisanych żywiołach otaczającego nas świata św. Franciszek mówi nam o jakże ważnych relacjach do drugiego człowieka.

=> „Pochwalony bądź, Panie, przez tych, co przebaczają dla miłości Twojej
I znoszą słabość i utrapienie.
Błogosławieni, którzy wytrwają w pokoju,
Gdyż przez Ciebie, Najwyższy, będą uwieńczeni”.

Znawcy tematu podają, że ostatnia zwrotka, jak słyszeliśmy, powstała na kilka miesięcy przed śmiercią Franciszka. Uzasadnione jest zatem przypuszczenie, że do napisania tych słów Święty znalazł natchnienie podczas Triduum Paschalnego.

„=> Pochwalony bądź, Panie, przez naszą siostrę, śmierć cielesną,
Której żaden człowiek żywy ujść nie może;
Biada tym, co konają w grzechach śmiertelnych;
Błogosławieni, którzy znajdą się w Twej najświętszej woli,
Bowiem śmierć wtóra zła im nie uczyni.
=> Chwalcie i błogosławcie Pana, i czyńcie Mu dzięki,
i służcie Mu z wielką pokorą”.

    Biografowie Franciszka podkreślają, że napisał, a w zasadzie podyktował treść

Pieśni Słonecznej”, gdy był prawie ślepy. Ciało zmęczone bólem, oczy przygaszone cierpieniem. I właśnie wtedy - gdy zgasły kolory, a świat zaczął znikać z pola widzenia, zaintonował hymn wdzięczności. Jedną z najpiękniejszych pieśni, jakie powstały z ludzkiego serca.

    To nie mieści się w logice. Ale może właśnie dlatego to świętość.

    Bo światło, które wtedy w nim świeciło, nie było już z tego świata. Nie przechodziło przez oczy. Przechodziło przez serce. Może wcześniej cieszył się barwami umbryjskiej ziemi, zielenią drzew, złotem słońca. Ale dopiero gdy zgasło to, co zewnętrzne, zapaliło się to, co wewnętrzne.

I zaczął śpiewać. Nie skargę. Nie lament. Pieśń pochwały.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata Słońce… - mówił ten, który już go nie widział. A jednak widział więcej niż większość z nas. Nie opisywał zjawisk. Opisywał relacje.

    Z bratem Słońcem, siostrą Wodą, matką Ziemią. Bo Franciszek nie tylko patrzył - on współodczuwał. A gdy wzrok zgasł, inne zmysły się wyostrzyły. Te duchowe.

    Jak często my patrzymy, a nie widzimy? Jak często dopiero utrata uczy nas wdzięczności? A on - nie mając nic - miał wszystko. Bo potrafił dziękować. Bo miał serce przezroczyste jak źródło. Bo wszystko, co go spotkało - nawet ból - przyjmował jak gościa od Boga.

    Nie wiemy, dlaczego Bóg zabrał mu wzrok. Może po to, byśmy i my zaczęli widzieć inaczej. Może po to, by przypomnieć, że prawdziwe światło nie przychodzi z zewnątrz. Że jest w środku. Że czasem dopiero w ciemności widać to, co najważniejsze. 

    I może dlatego ogród w San Damiano – ten, w którym powstała Pieśń – nie musiał być oglądany, by został przeżyty. Wystarczył zapach ziół. Śpiew ptaków. Delikatny wiatr. Wszystko to mówiło do duszy. I dusza odpowiedziała pieśnią.

    Świętość nie zawsze rozumie. Czasem po prostu się zgadza. Na noc. Na niedoskonałość. Na to, że życie nie będzie takie, jak sobie wyobrażaliśmy. A wtedy - z tej zgody - rodzi się pieśń. Nie z zachwytu nad światem, ale z miłości do Boga, który JEST. Mimo wszystko.

    Święty Franciszku, który widziałeś więcej w ciemności niż my w pełnym świetle - naucz nas takiego widzenia. Naucz nas śpiewać pieśń o świetle, które świeci od środka. (Por.: Cordian Szwarc: „Dlaczego Bóg zabrał św. Franciszkowi wzrok?”; za: https://drzewofranciszka.pl/dlaczego-bog-zabral-sw-franciszkowi-wzrok/

 

Centralna część Tryptyku:
Franciszek mówi nam, że droga, którą podąża uczeń Chrystusa, to droga wiodąca Per crucem ad lucem - przez krzyż do światła 

W Wielką Sobotę w Liturgii Godzin, w Godzinie Czytań, odczytywana jest „Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę”. Ukazany jest w niej Chrystus, zstępujący do otchłani, który  mówi do biblijnego Adama: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef 5). 

Do przebywających zaś w okowach mówi: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie!
Tobie, Adamie, rozkazuję: Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, abyś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych. Powstań ty, który jesteś dziełem rąk moich. Powstań ty, który jesteś moim obrazem uczynionym na moje podobieństwo. Powstań, wyjdźmy stąd!”. 

Bracia i Siostry! 
    Liturgia wielkanocna pozwala nam doświadczyć tej prawdy, że tam, gdzie brakuje dobra, bo zło zapanowało, że tam gdzie brakuje pokoju, bo wojna i zniszczenie zapanowały, mocą Zmartwychwstałego można wnieść POKÓJ I DOBRO! 
W ciemności wnieść światło,
ze śmierci przejść do życia,
mocą Zmartwychwstałego! 

=> Dlatego tak ważne jest, aby w każde święto nakazane, a przede wszystkim w pierwszy dzień tygodnia, czyli w niedzielę, w ten słoneczny dzień, przyjść do źródła mocy nadprzyrodzonej, przyjść do kościoła, aby swoje życie złączyć z Ofiarą Chrystusa, aby wejść całym sobą, tak jak tylko to potrafimy: ciałem i duszą, umysłem i sercem, wiarą i rozumem, wejść w tajemnicę krzyża Chrystusowego, który wprowadza nas w doświadczenie życia, które się nie kończy. Owszem zmienia się, ale się nie kończy - i to jest właśnie życie wieczne! 

Droga prowadzi: Per crucem ad lucem! (przez krzyż do światła), 

=> Święty Franciszku, dopomóż nam w ten sposób odbudowywać nasz Kościół. Odbudowywać naszą relację miłości do Boga, do drugiego człowieka i do siebie samego. Święty Franciszku, stań się i dla naszej Wspólnoty patronem Bożej Renowacji, Bożego dzieła odnowy życia wiary w nas, a przez nas we wszystkich, których będziemy spotykać na ścieżkach naszej codzienności. 

=> Zakończę to rozważanie „Modlitwą Franciszkańską”, której słowa są zarazem życzeniami dla każdej i każdego z Was! Dla całej naszej Parafii. 

    Przyjmijcie je proszę jako wezwanie do bycia zwiastunem pokoju w codziennym życiu, na wzór Chrystusa, przekraczając uprzedzenia i niezrozumienie, niosąc łaskę pokoju Zmartwychwstałego, tam gdzie żyjemy. 

„O Panie, uczyń z nas narzędzia Twego pokoju,
abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
wiarę tam, gdzie panuje zwątpienie;
nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;
światło tam, gdzie panuje mrok;
radość tam, gdzie panuje smutek.
Spraw, abyśmy mogli
nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
nie tyle szukać miłości, co kochać;
albowiem dając - otrzymujemy;
wybaczając - zyskujemy przebaczenie;
a umierając, rodzimy się do wiecznego życia,
przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego”.
Amen!